Czteroczęściowa antologia science-fiction Netflix to doskonały serial
Perfekcja to niebezpieczne słowo, którym można określić program telewizyjny. Nawet najbardziej ukochane programy potykają się, rozciągają się zbyt długo lub osłabiają ich podstawowe pomysły. W przypadku science fiction, gdzie ambicje często przewyższają wykonanie, lista staje się jeszcze krótsza. Antologie są jeszcze trudniejsze. Jednak Netflix Uwielbiam śmierć i roboty pewnie zapracował sobie na tę etykietę, będąc jednym z nielicznych seriali, które praktycznie nie posiadają żadnych słabych punktów.
Stworzony przez Deadpool reżyser Tim Miller Uwielbiam śmierć i roboty to dynamiczna animowana antologia dla dorosłych, łącząca horror science fiction i czarną komedię. Każdy krótki odcinek opowiada samodzielną historię, często pochodzącą z innego studia, z niezwykle odmiennymi stylami artystycznymi i motywami, a wszystko to łączy nieustraszony sposób opowiadania historii na najwyższym poziomie.
Ponieważ wydano już cztery sezony, szanse na spadek były wysokie. Większość antologii traci dynamikę lub się powtarza. Zdumiewające Uwielbiam śmierć i roboty zaostrzyła jedynie jego krawędź. Każde nowe partia LD+R odcinki wydaje się świeższy niż poprzedni. Dla abonentów serwisu Netflix poszukujących stałej jakości od początku do końca pozostaje to jeden z najbardziej niezawodnych i ekscytujących dostępnych zegarków.
Love Death & Robots udoskonalili antologię science-fiction
LD+R udoskonala opowiadanie historii w klasycznej antologii odważnymi pomysłami i emocjonalnym uderzeniem
Antologie od dawna są kamieniem węgielnym science fiction na małym ekranie. Strefa Mroku ustaw szablon kilkadziesiąt lat temu Czarne lustro unowocześnił formułę, dodając elegancką techno-paranoję. Obydwa są kultowe, ale każdy z nich charakteryzuje się nierównymi porami roku i powtarzalnością tonów. Uwielbiam śmierć i roboty unika tych pułapek, kompresując swoje historie w smukłe, mocne wybuchy.
Każdy odcinek LD+R uderza z niesamowitą precyzją. Większość nie przekracza dwudziestu minut, co sprawia, że każda klatka ma znaczenie. Nie ma miejsca na wypełniacze ani nadmierne wyjaśnienia. Odcinki takie jak „Sonnie’s Edge” czy „When The Yoghurt Took Over” w ciągu kilku minut budują cały świat wypełniony unikalnymi koncepcjami i postaciami, a jednocześnie dostarczają emocjonalnego ciosu z przejrzystością i celem.
Równie ważne Uwielbiam śmierć i roboty nigdy nie zamyka się w jednym nastroju . Jeden odcinek może być ponurym kosmicznym horrorem, a drugi absurdalną komedią. Na przykład „Trzy roboty” przedstawiają trzy roboty wędrujące po postapokaliptycznym mieście, w zabawny sposób krytykując ludzkość. To tonalne przeciwieństwo takich filmów jak Zima Blue, które są jedną z najgłębszych medytacji na temat znaczenia celu przedstawionego na ekranie.
Ta elastyczność zostaje zachowana LD+R więcej niż silny. Eksperymentalna animacja, brutalna akcja i głębia tematyczna naturalnie współistnieją. Zamiast gonić za szokującą wartością lub ironią, ta antologia science-fiction równoważy spektakl z ludzkimi stawkami, dzięki czemu najdziwniejsze pomysły są zaskakująco powiązane i niezmiennie satysfakcjonujące.
„Love Death & Robots” to jeden z najbardziej stabilnych seriali Netflixa
Każdy sezon utrzymuje tę samą odważną jakość, nie tracąc dynamiki
Spójność jest tym, co zawodzi większość oryginałów Netflix. Mocne debiuty często ustępują miejsca nadętym kontynuacjom lub twórczemu wyczerpaniu. Antologie są szczególnie podatne na zagrożenia, ponieważ każdy odcinek jest w rzeczywistości nową produkcją. Wbrew tym przeciwnościom Uwielbiam śmierć i roboty wyprodukował cztery sezony które sprawiają wrażenie równie przemyślanych i celowych.
Tom pierwszy ustalił plan z nieustanną różnorodnością, a później LD+R pomimo przeciwności, sezony nadal rosły pod względem jakości. Studia eksperymentują z fotorealistyczną animacją malarską CGI i hiperstylizowanymi projektami, nie tracąc przy tym przejrzystości narracji. Zamiast sprawiać wrażenie demonstracji technologii, te odcinki zawsze przede wszystkim służą charakterowi i tematowi, co utrzymuje spektakl na stałym poziomie.
Ta niezawodność buduje zaufanie widzów. Naciśnij przycisk odtwarzania w dowolnym sezonie Uwielbiam śmierć i roboty i nastąpi coś niezapomnianego. Niewiele seriali Netflix animowanych lub w inny sposób radzi sobie z tym poziomem gwarantowanej jakości. To jeden z niewielu oryginałów Netflixa, który za każdym razem dorównuje sile pierwszego sezonu.
Miłość do śmierci i robotów nigdy się nie powtórzą
Nieskończone koncepcje i style dają serialowi nieograniczony potencjał opowiadania historii
Większość programów w końcu kończy się z drogi. Wąskie konflikty zawracają do góry nogami, a stawki maleją. Uwielbiam śmierć i roboty nie ma takiego sufitu . Struktura antologii i rotacyjne zespoły kreatywne oznaczają, że może eksplorować dosłownie każdy zakątek science fiction bez zaprzeczania sobie i powtarzania formuł.
Raport Screen Rant: Subskrybuj i nigdy nie przegapisz tego, co ważne
Zanurz się w świat filmów i programów telewizyjnych dzięki Screen Rant, Twojemu źródłu recenzji wiadomości i ekskluzywnych treści.Subskrybować Zapisując się wyrażasz zgodę na otrzymywanie biuletynu i e-maili marketingowych oraz akceptujesz nasze Warunki użytkowania I Polityka prywatności . Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.
Jeden odcinek może zanurzyć się w wojskowym horrorze, następny w pętlach czasowych pierwszego kontaktu z kosmitami lub filozoficznej sztucznej inteligencji. „Epoka lodowcowa” dokumentuje, co dzieje się, gdy Gail (Mary Elizabeth Winstead) i Rob (Topher Grace) odkrywają w swojej zamrażarce miniaturową cywilizację, podczas gdy „Beyond the Aquila Rift” więzi Thoma (Henry Douthwaite) w nawiedzonej iluzji podróżującej w kosmos. Różnorodność jest oszałamiająca.
Ponieważ każdy odcinek LD+R resetuje tablicę istnieje swoboda podejmowania ryzyka, którego unikają bieżące narracje. Historie mogą zakończyć się tragicznie, dwuznacznie lub cicho. Postacie mogą istnieć przez kilka minut i nadal pozostawiać trwałe wrażenie. Ta twórcza swoboda sprawia, że serial nie układa się w wygodne schematy.
Teoretycznie seria mogłaby być kontynuowana w nieskończoność, napędzana nowymi artystami i niezbadanymi pomysłami. Science fiction jest nieograniczone i Uwielbiam śmierć i roboty traktuje to w ten sposób. Dopóki pozostaje wyobraźnia, powtarzanie silnika po prostu nie jest częścią równania.
