Do (ponownego) rozważenia: 12 małp to nadal zdecydowanie najlepszy występ Bruce'a Willisa 30 lat później
W swojej 45-letniej karierze Bruce Willis badał różne gatunki choć świat akcji jest niewątpliwie jego najbardziej rozpoznawalnym. Począwszy od Johna McClane’a w Być trudnym do wykorzenienia franczyza, nominowany do Złotego Globu, przewodził wszystkim, począwszy od niedocenianych kryminalnie Ostatni harcerz do zagrania w Materiały eksploatacyjne serii filmów i Roberta Rodrigueza Miasto grzechu adaptacja i wiele innych.
Ale był jednym z jego wczesnych hitów kinowych 12 małp Adaptacja oszałamiającego filmu krótkometrażowego Chrisa Markera w reżyserii Terry'ego Gilliama Molo co i tak jest prawdopodobnie najlepszym występem w jego karierze. Porzucając swoją typową osobowość gwiazdy akcji i całkowicie oddając się wymagającemu dla zdrowia psychicznego światu historii science fiction, 30 lat później nadal szkoda, że nie cieszył się takim samym zainteresowaniem nagrodami, jak jego nominowany do Oscara współpracownik Brad Pitt.
podstępne filmy
Bruce Willis fachowo prowadzi dobrze skonstruowaną opowieść o podróżach w czasie, która rzadko traci fabułę
Willis prowadził 12 małp rzucać jako James Cole, człowiek żyjący w podziemnej przyszłości roku 2035, w którym większość ludzkości została zniszczona przez wirusa. Początkowo przeżył jako więzień ze skłonnością do przemocy, a jednocześnie miał szczególnie szczegółową pamięć. Rada naukowców zleciła Coleowi podróż w przeszłość i odkrycie pochodzenia wirusa, aby mogli opracować lekarstwo, na które uzyska ułaskawienie z kary więzienia.
Następnie film podąża za Cole'em, który wielokrotnie wyrusza w przeszłość, choć nigdy do okresu zamierzonego przez naukowców. Od kwietnia 1990 roku w Baltimore zamiast w 1996 roku Cole trafia do szpitala psychiatrycznego z powodu twierdzeń, że pochodzi z przyszłości. Spotyka tam Jeffreya Goinesa, innego pacjenta kierującego się radykalnym podejściem do ekologii, którego ojciec jest wirusologiem, zdobywcą nagrody Nobla, oraz dr Kathryn Railly, psychiatrę, która uważa go za mającego urojenia.
Z każdą podróżą do przeszłości Cole zaczyna tracić zdrowie psychiczne, próbując ustalić, czy jego rzekome życie pod ziemią w przyszłości jest prawdziwe, czy też wyjaśnienia Railly'ego dotyczące jego pozornej wiedzy o teraźniejszości są prawdziwe. Jednak w miarę jak coraz więcej znaków wskazuje na to, że może on być człowiekiem spóźnionym w czasie, Railly sama zaczyna kwestionować swoją wiedzę, ścigając się, by odnaleźć Armię Dwunastu Małp i zapobiec urzeczywistnieniu się apokaliptycznej przyszłości.
Pochodzący z Łowca androidów scenarzysta David Peoples i jego żona Janet 12 małp jest niezwykłe po części przez to, jak dobrze współgra ze strukturą podróży w czasie. Zamiast poświęcać czas na wyjaśnianie powstania maszyny, matematykę jej działania lub ostrzeganie przed katastrofą naukową, Peoples i reżyser Terry Gilliam zamiast tego ufają widzom, aby po prostu przyjęli ogólną koncepcję podróży w czasie i skupili się na podróży Cole’a i coraz bardziej zdezorientowanym stanie psychicznym.
Jeszcze bardziej kręty charakter scenariusza potwierdza hipnotyzująca reżyseria Gilliama.
Co więcej, scenariusz faktycznie wykorzystuje podróż w czasie w realistyczny sposób, gdy sprawy zaczynają zataczać koło w pobliżu finału filmu. Nie tylko odpowiada na pytania dotyczące wszystkiego, od uwolnienia wirusa po tajemnicze sny Cole’a dotyczące czyjejś śmierci na jego oczach, gdy był dzieckiem, ale także sprawia, że każdy skok jest pełen niespodzianek, ponieważ jego wysiłki mające na celu naprawienie przeszłości okazują się nie tylko daremne, ale także przypadkowy wpływ na apokaliptyczny świat.
Jeszcze bardziej potwierdza to kręty charakter scenariusza hipnotyzujący kierunek Gilliama . Wykorzystując ten sam hiperstylizowany projekt graficzny, który miał na sobie Brazylia nominowany do Oscara wniósł zapadający w pamięć nastrój apokaliptycznej przyszłości, ale także tak misternie pokazanej, że aż prosi się o dalszą analizę. Jego spotkanie z operatorem Rogerem Prattem ( Sens życia według Monty Pythona Brazylia ) stworzył także wyjątkową mieszankę klaustrofobicznego napięcia, zawrotnego szaleństwa i intymnych aktorskich momentów.
Ta ostatnia okazuje się szczególnie skuteczna dzięki parze w pełni zaangażowanych zwrotów Willisa i Brada Pitta. Służy jako 12 małp Nieco niewiarygodny bohater Willis wnosi do tej roli niezwykłe poczucie powagi, gdy widzowie obserwują rozdzierające serce popadanie Cole'a w manię, podczas gdy jego rzekomo stanowczy umysł staje się coraz trudniejszy do określenia, która rzeczywistość jest prawdziwa, a w której tak naprawdę chciałby pozostać.
Zapisz się do naszego newslettera, aby uzyskać głębszą analizę filmu
Pragniesz głębszego wglądu w film? Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać szczegółowe analizy wydajności filmów i przemyślane podejścia do filmów takich jak 12 małp. Dołącz do czytelników, którzy chcą bogatszego kontekstu i inteligentnego komentarza na temat kina.Subskrybować Subskrybując, wyrażasz zgodę na otrzymywanie biuletynu i e-maili marketingowych oraz akceptujesz wiadomości Valnet Warunki użytkowania I Polityka prywatności . Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.
Tymczasem Pitt odgrywa cudownie energetyczną folię wobec bardziej powściągliwej postawy Willisa w stosunku do Goinesa. Łatwo zrozumieć, dlaczego około 30 lat temu wielu było zakochanych i Pitt zdobył swoją pierwszą nominację do Oscara za rolę szybko mówiącej, dzikiej karty w filmie. Pomaga to w doskonały sposób wzmocnić energię wielu scen, zwłaszcza jego pierwszej i ostatniej bezpośredniej interakcji z Willisem.
Mając na uwadze te wszystkie lata i wielokrotne oglądanie, jedna rzecz wciąż okazuje się nieco frustrująca 12 małp to pospieszny ostatni akt filmu. Nawiązując romantyczne powiązania między Cole’em i Railly’m, jednocześnie oficjalnie ujawniając prawdziwego winowajcę uwolnienia wirusa, Peoples i Gilliam mają wrażenie, że próbują wcisnąć zbyt wiele pomysłów w punkt kulminacyjny w sposób graniczący z absurdem.
To zrozumiałe, dlaczego mieliby to wziąć 12 małp kierunek, jaki obrali pod koniec, ponieważ odzwierciedla on starannie skonstruowany element pętli czasowej filmu i zapewnia widzowi pewne zamknięcie wydarzeń. Ale chociaż wybory pod koniec okazują się nieco rozczarowujące, przynajmniej nie umniejszają całkowicie tego, jak zdumiewające są występy Willisa i Pitta i jak naprawdę porywająca jest ta historia, nie zatracając się zbytnio w jej głównej koncepcji.
